Jak wiadomo czołowi politycy Prawa i Sprawiedliwości lubią sobie czasem stanąć na rozkładanej drabince, żeby elektorat mógł ich lepiej widzieć. PiS ma nawet taką służbową drabinkę, kupioną w znanym szwedzkim sklepie meblowym. Wielokrotnie służyła ona liderowi partii, prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu.
W przededniu wyjazdu delegacji rządowej do Rzymu z prośbą o udostępnienie służbowej drabinki zwróciła się do prezesa Kaczyńskiego Kancelaria Prezesa Rady Ministrów. Chodziło o to, żeby pani premier Beata Szydło mogła się godnie prezentować na tle innych przywódców krajów Europy na szczycie Unii Europejskiej.
Niestety, prezes Kaczyński odmówił wydania drabinki, twierdząc, że w kraju również sporo się dzieje, więc drabinka może się okazać potrzebna w Warszawie. W szeregach partii odmowa ta wzbudziła grozę, ponieważ ostatni raz, gdy premier z prezydentem sprzeczali się o jakiś przedmiot (wówczas chodziło i samolot) rezultat sporu był tragiczny.
Podobno w partii panuje obecnie konsternacja, jedni uważają, że prezes Kaczyński nie ma prawa zawłaszczać drabinki, inni twierdzą że i owszem. Przed mikrofony dziennikarzy puszczono jednak Bąka. Poseł Dariusz Bąk tak skomentował sytuację:
- Nie ma mowy o żadnym kryzysie. Pani Premier na pewno znajdzie sposób, żeby się wyróżnić wśród uczestników szczytu.
I rzeczywiście, Beata Szydło wystąpiła w brzydkiej żółtej garsonce, za którą latały wszystkie muchy Wiecznego Miasta. Nie był to jednak ten rodzaj wyróżnienia się, o który mogłoby nam chodzić. Wśród głów państw wygląda dość kiepsko, co widać na powyższym zdjęciu...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz